CZAS ROBI SWOJE. A TY CZŁOWIEKU?*
*(Stanisław Jerzy Lec)

Portret przaśny czyli jaki? Na pytanie to próbowali odpowiedzieć zawodowcy Krzywego Zwierciadła z całej Polski, młodzi, ostro widzący rysownicy oraz ich mistrzowie, których najchętniej wysadziliby z posad, bo konkurs ot konkurs. Czy rzeczywiście portret Polaków po 20 latach wolności jest w jakiś szczególny sposób przaśny? Czy może sami dorabiamy sobie przaśną "gębę" bez względu na epokę? A jak to niegdyś wyglądało? W dobie oświecenia, które przebiegało w Polsce pod znakiem reform, społecznych przemian, naprawy i odbudowy utraconej samorządności pisarze przekonywali, iż era głupoty, samowoli i chaosu, w jakim pogrążyła się Polska, musi jak najszybciej przeminąć, że najwyższy czas zastanowić się nad sobą i swoim postępowaniem. Celem krytyki sentymentalnej tkliwości, pogoni za zbytkami i pasożytnictwa było ośmieszenie postawy modnej damy, rozpasania "modnego paniczyka", czy ślepo zapatrzonego w "złotą wolność" Sarmaty. Co w takim razie piętnują i wyśmiewają rysownicy dzisiaj po dekadach panowania jedynie słusznego ustroju sojuszu robotniczo-chłopskiego i socjalistycznej międzynarodówki? Dokąd prowadzi nas epoka postępującej monetaryzacji ducha, gdzie wszystko jest na sprzedaż? Jury, któremu przewodniczyłem, w składzie: Marek Wojciech Chmurzyński (Dyrektor Muzeum Karykatury), Andrzej Graniak (Prezes SPAK), Grzegorz Szumowski oraz Karolina Prymlewicz (Sekretarz Jury) obejrzało 102 prace 40 autorów. Zadanie nie było łatwe, bo wśród nadesłanych prac dominowała duża różnorodność tematyczna i stylistyczna przy dość wyrównanym poziomie warsztatowym.

Oprócz wielgachnych głów sejmowych celebrytów Artura Krynickiego, szyderczego tryptyku "Komuch, patriota, idiota" Grzegorza Sobczaka, znaku victorii do grillowania kiełbasek Pawła Kuczyńskiego, flaszki wódki "Polska Rzeczpospolita Lodowa" Maxa Skorwidera, czy też zdezelowanej ławki w biało-czerwonych barwach Marcina Bondarowicza, uwagę naszą zwróciły na siebie prace z wyraźnym błyskiem krytyki socjotechnicznej wykonane w technikach graficznych i komputerowych. Zgodnie uznaliśmy, że właśnie wśród tych prac znajdują się kandydatki i kandydaci do głównych nagród i wyróżnień.

Okazało się bowiem, że w tych technikach satyra społeczna zyskuje dodatkowy wymiar artystyczny, który przenosi doraźną karykaturę slapstikową na poziom artystycznego komentarza, graficznej impresji, posiłkującej się elementami narracji. W tej kategorii tworzy większość nagrodzonych i wyróżnionych, a wśród nich laureatka Grand Prix - Marta Włodarska, nagrodzona za prace "Megafon", "Grube ryby" i dwie prace bez tytułu. W tej konwencji tworzą też zdobywczynie dwóch z pięciu równorzędnych nagród: Anna Machwic-Adamkiewicz za cykl ironicznych komentarzy dezawuujących nonsens i narzędzia komercji oraz Justyna Rutkowska za serię linorytów dowcipnie portretujących polskie rodziny przed i po transformacji ustrojowej, czy też nominowany do nagrody za cykl "Panie, Panowie, Produkty, Budynki" Przemysław Paliwoda. Warto też zwrócić uwagę na udział utalentowanych studentów szkół  artystycznych z całego kraju, którzy szukają własnej formy wypowiedzi w rysunku satyrycznym. W tej grupie wyróżniliśmy m.in. zdolną rysowniczkę Julię Mirny z Gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, Natalię Osińską z Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu oraz Adriana Frankowskiego z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Cóż więc porabia człowiek wyzwolony z Peerelu? Czy w pracach wymienionych twórców pojawia się Nowy Polak, zresetowany po przejściach ustrojowych nie do poznania? I tak i nie, bo ciągle pokutują stare grzechy i przywary: głupota, świętoszkowatość, zamiłowanie do alkoholu, szarganie ideałów i autorytetów, pieniactwo, wodolejstwo, pomnikomania. Wydaje się jednak, że odwieczne przywary Polaków zostały wzmocnione rozbuchanym gadżeciarstwem, promującym nowych lanserów, którzy ewidentnie szpanują na "mieć miedź" a nie na "być". W imieniu Jury serdecznie gratuluję laureatom i uczestnikom konkursu. Życzę im także nieustającej czujności i ostrości widzenia oraz konsekwentnego rozwoju artystycznego. Wystawa ?Polaków portret przaśny? jest ważnym przekazem ku przestrodze, ale, jak zapewniał w "Monachomachii" Ignacy Krasicki: "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi".

Zygmunt Januszewski