W 2006 roku razem z Andrzejem Pijetem zorganizowaliśmy prezentację polskiego rysunku satyrycznego i karykatury w St. Just Le Martel we Francji na międzynarodowym festiwalu rysunku prasowego i humorystycznego. Wybraliśmy się na tę imprezę niewielką grupą, by reprezentować polskich rysowników. Ze zdziwieniem stwierdziliśmy na miejscu, że jesteśmy najmłodszą ekipą wśród przybyłych rysowników z całego świata. Choć średnia wieku naszej grupy wynosiła jakieś 37 lat. Paweł Kuczyński, będący jednym z reprezentantów polskich, widząc wokół twórców w mocno zaawansowanym wieku, skomentował: - A cóż to? Turnus z Ciechocinka?
Nasunęła się refleksja: czy profesja karykaturzysty się starzeje?
Na wystawach często widuję prace debiutantów. Niedawno jeden z nich był laureatem głównej nagrody pewnego konkursu. Co roku pojawia się ktoś nowy, kto szybko zyskuje uznanie, zaczyna być widoczny na łamach prasy, wygrywa konkursy. Mówimy wtedy o wschodzącej gwieździe. Czy ci młodzi, którzy w zaciszach pracowni szlifują dziś warsztat, staną się mistrzami dla kolejnych pokoleń? Życzę im tego. Gdyż sztuka rozwija się tylko wtedy, gdy legendarni mistrzowie mają swoich godnych następców. Myślę, że możemy spokojne patrzeć w przyszłość. Pojawienie się w ostatnich latach takich twórców jak wspomniany wcześniej Paweł Kuczyński czy Marek Prusisz obiecująco wróży polskiej sztuce karykatury.
Andrzej Graniak
