Są nazwiska i postaci, przed którymi wręcz apriorycznie należy z głów zdejmować kapelusze. Janusz Stanny, bo o Nim tu mowa, jest taką Postacią właśnie. To niemal żywa legenda! Legenda polskiej ilustracji książkowej, a także rysunku satyrycznego.

Wszyscy, którzy się z Nim zetknęli, niezależnie od stopnia podległości, czy też bardziej lub mniej zażyłych stosunków towarzyskich, żywią Doń nieukrywany szacunek i uznanie. Wyrazem pozycji Stannego, jako niekwestionowanego autorytetu artystycznego jest określenie, które od dawna Mu towarzyszy, a brzmi ono - Profesor. Tak Go bowiem tytułują nie tylko byli uczniowie z warszawskiej ASP, ale także starsi i młodsi koledzy po fachu oraz najbliżsi nawet przyjaciele.

Aktualna wystawa w Muzeum Karykatury ma charakter jubileuszowy, ponieważ zbiega się z rocznicą 75-lecia urodzin Artysty. On sam jednak niechętnie akcentuje rocznicowe okoliczności, czując się pełnoprawnym, ciągle aktywnym, twórcą. I tak jest w rzeczywistości! Stanny jest ciągle młody duchem, a Jego twórczość zrozumiała i akceptowana przez znaczącą większość, niezależnie od pokoleniowych przynależności i relacji. Debiutował jeszcze w okresie studiów, jako rysownik satyryczny na łamach "Szpilek". Z czasem jednak zdecydowanie większy nacisk kładł na ilustrację książkową, a Jego osiągnięcia w tym zakresie usankcjonowane wieloma prestiżowymi nagrodami w kraju i za granicą w pełni potwierdziły taki właśnie wybór kierunku twórczego rozwoju. Jako satyryk jednak, był i jest widoczny nadal, o czym świadczą aktualne, cotygodniowe "okienka" rysunkowe w "Gazecie Telewizyjnej"- dodatku do "Gazety Wyborczej" oraz w "Przeglądzie".

Jest rzeczą niezwykle trudną, by w sposób lapidarny, a zarazem pozbawiony banału, określić walory twórczości Profesora. I myślę sobie, że w twórczości Stannego (a podkreślić muszę, że opinia ta nie była z Nim uzgadniana) doszło do swoistej symbiozy malarskiego-impresyjnego temperamentu z dyscypliną rasowego rysownika operującego przede wszystkim kreską i walorowymi napięciami. I można się tu doszukiwać pewnych pierwowzorów tkwiących w młodości Artysty i Jego akademickim przygotowaniu.

Po pierwsze, chodzi tu o wpływ licznej grupy profesorów z Jego macierzystej uczelni, którymi był otoczony w okresie studiów, a wywodzących się z korzeni kapizmu takich jak np. Jan Cybis i Eugeniusz Eibisch. Po drugie zaś, o twórcze wykorzystanie warsztatu i skrótowego, typowego dla plakatu, sposobu myślenia Henryka Tomaszewskiego, którego był przecież dyplomantem. Znacznie rzecz całą upraszczając, można zaryzykować stwierdzenie, że po kapistach odziedziczył Stanny malarską ilustracyjność przeniesioną na grunt swojej grafiki książkowej, a po Tomaszewskim - mistrzostwo i sugestywność kreski wykorzystywane w rysunkach satyrycznych. Jednak obie te sfery działalności Profesora nie byłyby pełne bez ?klamrowego spięcia". Jest nim oczywiście niebywałe wprost poczucie humoru i ironiczny stosunek do rzeczywistości, w tym także do samego siebie!

Historia idzie jednak do przodu i Janusz Stanny - już nie uczeń i student, a profesor warszawskiej ASP sam wychował i ukształtował wielu znakomitych artystów z powodzeniem wykorzystujących twórczy dualizm formalny swego Mistrza.

Obecna wystawa w Muzeum Karykatury przypomina najistotniejsze dokonania Janusza Stannego w zakresie ilustracji i malarstwa. W części dotyczącej rysunku satyrycznego natomiast, ze względów czysto organizacyjnych musieliśmy się ograniczyć do zaakcentowania prac najbardziej aktualnych z ostatnich kilku lat.

Stereotyp życzeń, jakie składa się zwykle jubilatom brzmi - dużo zdrowia, sto lat! Podtrzymując ten stereotyp, chciałbym jednocześnie wyrazić nietypowe pragnienie, by Profesor "zarażał (!)" nas dalej, tak jak czynił to dotychczas, swoją wrażliwością na piękno, no i oczywiście nieustającym poczuciem humoru!

Marek Wojciech Chmurzyński
Dyrektor Muzeum Karykatury

Składam serdeczne podziękowania autorowi wystawy - Januszowi Stannemu za udostępnienie prac ze swojej kolekcji autorskiej i wszechstronną pomoc przy konstrukcji tej wystawy. Dziękuję też wszystkim Osobom, Sponsorom i Patronom Medialnym, bez udziału których wystawa nie mogłaby dojść do skutku oraz uzyskać odpowiedniej oprawy i nagłośnienia. Szczególne podziękowania składam również pracownikom i współpracownikom Muzeum Karykatury, z kuratorem wystawy - kustosz Grażyną Godziejewską na czele