Zuzanno,
Pamiętasz jaki tytuł miał mój pierwszy mail do Ciebie? "Ha-Ga moja miłość". Chciałam sobie dorobić i napisać tekst o Twojej mamie.
Na szczęście moje ambicje dziennikarskie zostały ujarzmione i mogłyśmy razem przygotować tę wystawę, a moja miłość tylko się wzmocniła.
W tym oficjalnym miejscu, w tym katalogu chcę Ci, kochana, w bardzo osobisty i nieoficjalny sposób podziękować:
Za Twoją mamę.
Za to, że miałam to szczęście godzinami dotykać, oglądać, wybierać, opisywać, rozkładać Jej prace, zachwycać się kunsztem i precyzją Jej ręki. Wykrzykiwać raz po raz - "Genialne! Jak to jest narysowane!", "Musimy to mieć na wystawie!". Za to, że mogłam się pośmiać z małych lingwistycznych perełek Jej podpisów, czytać w nich jak w kronice tego kraju, w Jej osobistej kronice, widzieć i to, co się w Polsce zmieniało i to, co w Polakach niezmienne. Mówiłam Ci - to dziennikarstwo czyste tak, jak Jej kreska.
W odpowiedzi Ty otwierałaś kolejne papierowe teczki z następnymi skarbami - ilustracje dla dzieci, pocztówki, kilka ocalałych szkiców, portret Eryka, Jej zdjęcia.
Mój entuzjazm pomagał Ci uwierzyć, że warto. Ha-Ga zapomniana? - zepchnięta z satyrycznego panteonu? - niedoczekanie! Zwracamy pierwszej damie polskiej satyry należne jej miejsce! Nigdy nie miała wystawy? - no to zrobimy taką, że hej!
Tak niewiele zostało z tysięcy prac, które wykonała, szkoda, że nie możemy pokazać wszystkiego. Dobrze wiem, że przesadzam, ale mam stosunek bardzo osobisty, to jest właściwie, aż boje się użyć tego słowa, stosunek mistyczny między nami. Trzema.
Trzy artystki, wszystkie rysują, projektują i publikują i wszystkie mają córki.
Matka, Córka i Entuzjastka.
Nigdy Jej nie poznałam, kocham ją i podziwiam. I mam to szczęście, że mogę się przyjaźnić z Tobą Zu.
Twoja Anka

Anna Niesterowicz