Rysowałam zawsze - czymkolwiek i na czymkolwiek się dało . W wieku sześciu lat na plastikowej obudowie telewizora wyskrobałam szpikulcem kwiatki, były piękne. Zdanie rodziców na temat mojej pracy było krańcowo różne. Niezrażona miażdżącą krytyką tworzyłam dalej. Ulubioną lekturą dzieciństwa były Szpilki - podziwiałam rysunki Dudzińskiego, Czeczota, Mleczki. Próbowałam ich naśladować. Karykatura pani od przyrody wpadła w niepowołane ręce, czego konsekwencją było obniżenie stopnia z przyrody jak również wzrost zainteresowania moimi karykaturami wśród kolegów. Skończyłam Liceum Plastyczne, Akademię Sztuk Pięknych, uczyłam rysunku i malarstwa. Byłam grafikiem w Superexpresie, rysowałam dla Gazety Wyborczej, Twojego Stylu, Newsweeka, malowałam obrazy, rysowałam. W 1999 w Legnicy, na Satyrowie, otrzymałam złoty medal, potem Nagrodę Specjalną, potem dwa razy Srebro i nagrodę Dyrektora Muzeum Karykatury w Warszawie. To wiele zmieniło. Powodem dla jakiego wykonuję rysunki o tematyce satyrycznej jest miejsce mojego pochodzenia, czyli Jura Krakowsko-Częstochowska, a dokładniej skały wapienne. To dzięki nim woda spożywana przez mieszkańców tego regionu jest wysoko mineralizowana. Posiada dużą zawartość wapnia. A ten z kolei powoduje zwiększenie tych części mózgu, które odpowiedzialne są za postrzeganie światła i poczucie humoru. Autorem tej odkrywczej teorii jest niejaki Pan Robert Szecówka, jeden z dwojga twórców imprezy Satyrykon , laureat wielu - nie tylko satyrycznych - nagród , wybitny pisarz, satyryk. Pan Robert także pochodzi z terenów Jury Krakowsko-Częstochowskiej, więc wie co mówi. Jestem pół kobietą, pół mężczyzną, pół dzieckiem - jest mnie więc półtorej. Nie jest prawdą, że wszystko mnie śmieszy - wręcz przeciwnie.

Moją terapią na co dzień jest wymyślanie rysunków satyrycznych, czego i Państwu życzę.

Małgorzata Lazarek